Venore nie jest już tym, czym było kiedyś. Uwierz mi, nie ma już miejsca, gdzie człowiek mógłby czuć się bezpiecznie.
Krążą pogłoski o złośliwej pladze rozprzestrzeniającej się niedaleko stąd. Sekta, przyciągająca wyznawców ze wszystkich zakątków kraju, z dnia na dzień staje się coraz potężniejsza. Znasz ten typ fanatyków. Jeśli myślisz inaczej niż oni, oślepią cię świętym światłem, aż albo się podporządkujesz, albo na zawsze stracisz wzrok.


Słyszałem, że tymi szaleńcami kierował niegdyś wątpliwy prorok, aż coś poszło strasznie nie tak.
Słyszałem też o nowych, okrutnych stworzeniach, które podobno pojawiły się wraz z upadkiem. Coś, co żyje, zabija, rozprzestrzenia się, a jednak nie nazwalibyśmy tego żywym. Bez myśli. Bez umysłu.
Zbliża się burza i wielu twierdzi, że wkraczamy w czas wielkich zmian.
Wygląda na to, że staliśmy się samym centrum świata, mój przyjacielu.
Ale tam, gdzie czai się niebezpieczeństwo, złoto rzadko jest daleko, a ty nie wyglądasz na kogoś, kto przybył tu dla świeżego powietrza.
Szlachta, ci w szatach, o przebiegłych twarzach, ostatnio zaczęła wysyłać ludzi takich jak ty. „Zbierz tylko niewielką próbkę” – mówią, jakbyś wybierał się do lasu na jagody. Czego ci nie powiedzą: wielu wyruszyło przed tobą. Nigdy nie widziałem, by choć jeden z nich powrócił.
Wszyscy tego pragną, tej rzeczy. Każdy twierdzi, że tylko on wie, co można z tym zrobić. I każdy poderżnąłby ci gardło, by tylko trzymać w dłoniach kolejny odłamek.
Zejdź nieco dalej w stronę góry, a zrozumiesz, o co mi chodzi. Tam, gdzie samo niebo nosi ranę. Mówią, że księżyc krwawił, a jego fragment leży teraz tutaj, w błocie, razem z nami.
A czasami, gdy morze jest spokojne, coś błyszczy na horyzoncie. Daleko, nad wodą. Jak pałac z czystego światła. Kilka odważnych dusz wypływa, by to obejrzeć. Niektórzy wracają odmienieni, mówiąc wyłącznie o swoim nowym bogu, z tym błyskiem w oczach, który mrozi krew w żyłach.


Mówię ci to nie po to, by cię ostrzec; i tak nikt nie zwraca uwagi na starego człowieka. Mówię ci to tylko po to, byś później nie narzekał, że nikt cię nie ostrzegł.
A więc, nieznajomy. Wybór należy do ciebie. Możesz zawrócić i zapomnieć, że kiedykolwiek słyszałeś o tym miejscu.
Albo możesz wyruszyć tam i zdobyć swój kawałek nieba.
W następnej części: więcej informacji o niebezpieczeństwach i skarbach, które na ciebie czekają.
| Zapowiedź treści 2/3 | Zapowiedź artykułu 1/2 |
Źródło: Tibia.com








